Tęsknota we mnie rośnie, jak cień,
Co wraca, choć dzień goni dzień.
Przychodzi nagle, gdy świat zgaśnie,
I nagłym chłodem w myślach trzaśnie.
Wyostrza każdy dawny ślad,
Jakby chciała zatrzymać świat.
A ja w jej ciszy czuję znak,
Że w środku siła, choć czasu brak.
Lecz gdy jej oddech w sercu drży,
Wspomnienia budzą nowe sny,
Jak latarnia na końcu dróg,
Co prowadzi przez mrok snów.
Bo tęsknic – znaczy jeszcze chcieć,
Wciąż wracać tam, gdzie pragnie się więcej z życia mieć.
To most niewidny, który trwa,
Choć biegnie przez najgłębsze „ja”.
I nawet jeśli minie noc,
Tęsknota zawsze niesie moc –
By z tego, co daleko jest,
Zrodził się jutra cichy gest.
Oliwia Put II JB