niedziela, 8 grudnia 2019

Listopadowy zastrzyk kultury [OPERA]

Fot. A. Kwaśniewicz

            Najlepszym antidotum na jesienną chandrę jest pobyt w pięknym miejscu, w dobrym towarzystwie. Taka właśnie była nasza wycieczka do Wrocławia: złożona z operowych arii ze znanego na całym świecie „Fausta”, historycznych akcentów w Muzeum „Pana Tadeusza”, przedświątecznych dekoracji, aromatów i przysmaków. 
            Pierwszym punktem programu było Muzeum „Pana Tadeusza”. Najbardziej zachwycił mnie jedyny istniejący rękopis dzieła A. Mickiewicza. Można tam było zobaczyć także manuskrypty, starodruki, grafiki, obrazy, rzeźby i przedmioty codziennego użytku z okresu, kiedy powstawała Mickiewiczowska epopeja narodowa. Druga wystawa „Misja – Polska” została poświęcona historii naszego kraju w XX wieku. Ciekawym doświadczeniem było odsłuchanie fragmentów audycji słynnego radia Wolna Europa. 


Fot. A. Kwaśniewicz


Fot. A. Kwaśniewicz



Spacer po wrocławskim  jarmarku bożonarodzeniowym dostarczył nam wielu atrakcji.  Z przyjemnością próbowaliśmy specjałów z różnych krańców Polski i Europy. Piliśmy gorącą czekoladę, wybieraliśmy świąteczne pamiątki dla najbliższych.
 Wieczorem udaliśmy się do Opery Wrocławskiej na „Fausta” Charlesa Gounoda, inscenizację luźno opartą na pierwszej części arcydzieła niemieckiego romantyzmu J.W. Goethego. To fascynujące widowisko w pięknych zabytkowych wnętrzach opery na długo zostanie w naszej pamięci…


                                                                                 Aleksandra Kwaśniewicz (1J)

 
Fot. A. Kwaśniewicz

 
Fot. A. Kwaśniewicz


piątek, 6 grudnia 2019

Kuźnia talentów [W PRACOWNI]

Fot. R. Szczasny

         

Uczniowie I klasy Liceum Sztuk Plastycznych pierwsze trzy miesiące nauki na przedmiocie rysunek i malarstwo poświęcili na ćwiczenia doskonalące umiejętności praktyczne z zakresu rysunku realistycznego. Tematy realizowane w pracowni były pretekstem do przypomnienia podstawowych wiadomości z zakresu kompozycji, proporcji i światłocienia będących bazą sztuki mimetycznej. Pierwsze zadania, z którymi zmierzyli się uczniowie to rysunkowe studium draperii, studium martwej natury oraz szkice portretu. Z kolei inspiracją do pierwszych prób malarskich wykonanych w technice pastelu byłykadry jesiennej przyrody. Poniżej fotorelacja dokumentująca przebieg zajęć oraz wybrane prace wykonane przez uczniów.



Fot. R. Szczasny


Fot. R. Szczasny


Rys. Inga Wardenga


Rys. Igor Kucybał


Rys. Kinga Wyleżoł


Fot. R. Szczasny


Tekst i zdjęcia R. Szczasny.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Alicja Fluder "Samotność" [WIECZÓR POEZJI]

Fot. J. Główka








 
            Gdzieś tam na peryferiach świadomości rodzi się pomysł. Coś nieokiełznanego, co domaga się ujawnienia. Czy można obok tego przejść obojętnie? Nie sądzę. Ponieważ to dusza. Powietrze. Bez tego nie bylibyśmy tacy sami…
            Więc trzeba dostarczyć okazji. Zorganizować magiczną chwilę, w której wszelkie wspaniałości mogą wypłynąć na światło dzienne. Czasem może i trudno je złapać – bo publiczność zbyt surowa, bo to jeszcze nieodpowiednia pora. To wyzwanie, czyli coś, czemu trzeba sprostać. Spojrzeć prawdzie prosto w oczy, wziąć mikrofon do ręki i… niech się dzieją cuda. Niech lód w zimnych sercach topnieje. Niech rośnie satysfakcja oraz poczucie własnej wartości. To wszystko nie dla licznej publiczności, ani braw gromkich. Tylko dla siebie, dla własnego rozwoju i stawania się coraz lepszym. A czy warto? Pewnie, że warto! Kasprowicz wszystkich przyjmie – tych młodszych i tych starszych, bardziej doświadczonych i mniej, to nieważne. Liczy się tylko chęć pomnażania dobra, nic poza tym.



Fot. J. Główka





Alicja Fluder

Samotność

Bycie samemu nie jest cierpieniem.
Cierpieniem jest bycie w morzu ludzi
Którzy otaczają cię ze wszelkich stron
Którzy śmieją się, krzyczą i płaczą
Cierpieniem jest rozmowa z kimś
Komu nie możesz powiedzieć co czujesz
Cierpieniem jest zakładanie masek
Cierpieniem jest wieczna pustka
Która nie pozwoli ci czuć i myśleć
Cierpieniem są łzy, które nic nie znaczą
Które spływają po twojej twarzy
Ale nikt nie potrafi ich dojrzeć
Ale największym cierpieniem
Jest czucie się samotnie.


Matczyny dar

Pamiętam
Mój powrót do domu
Widok zmęczonej matki w progu
Ciepło Jej spracowanych dłoni
Uścisk, który wszystkie lęki przegonił
Jej zapach słodkiego rumianka
Z dozą szpitalnego lekarstwa
Ten uśmiech, który wart był każdego starania
Jej miłość, która nauczyła i mnie kochania.


Z Alicją Fluder, autorką wierszy, uczennicą klasy 1B, która zdecydowała się w ubiegły piątek przedstawić swoje dzieła podczas wieczorku poetyckiego rozmawia Joanna Brzenczka.


Co zainspirowało Cię do napisania  wiersza „Samotność”?
Inspiracją dla mojego wiersza była sytuacja w moim życiu. Każdy z nas czasami nie potrafi poradzić sobie ze swoimi problemami. Sytuacja ta męczyła mnie już od dłuższego czasu i nie wiedziałam, z kim mogłabym porozmawiać, albo kto mógłby zrozumieć, co tak naprawdę sprawia mi kłopot. Czasami miałam wrażenie, że po mnie to po prostu widać. Widać mój problem i to, że nie potrafię sobie sama poradzić, ale nie wiedziałam, czy ludzie nie chcą widzieć, czy po prostu tego nie widzą. Tak naprawdę mój drugi wiersz o matce pozwolił mi wyjść z przysłowiowego dołka. Przez długi okres czasu, kiedy nie wiedziałam, co zrobić i czułam, że nie mam z kim porozmawiać, sięgałam po drugi wiersz i myślałam, że moja mama jest tam gdzieś i po prostu mnie kocha, bez żadnych wymagań. Ot, taka zwykła, matczyna miłość, która daje dziecku wiele.

Jakie emocje Tobą kierowały?
Kiedy pisałam wiersz, wszystko powoli się układało, a ja sama uświadomiłam sobie, że czasami trzeba, niestety, przejść przez tak ciężkie chwilę, aby pokazały nam one, jak wiele pięknych rzeczy jest w naszym życiu. Pisząc mój utwór, chciałam w szczególności pokazać to, jak zagubiony jest młody człowiek, ale nie tylko. Sądzę, ze nawet starsze osoby mogłyby poczuć jakąś „więź” z tym wierszem. Kierowałam się tym, co czułam wtedy, kiedy nie wiedziałam, co zrobić ze swoim życiem, a rzeczy, które były zawsze dla mnie pewne i stabilne, potrafiły w ciągu jednego dnia runąć. Wiersz, niestety, przepełniony jest cierpieniem i pokazuję, że samo znajdowanie się wśród ludzi czy rozmowa z osobą z klapkami na oczach w niczym nie pomoże.             

Dlaczego największym cierpieniem jest czucie się samotnie?
Czucie się samotnie doprowadza, według mnie, do depresji, niestabilności psychicznej i po prostu zwykłego zbrzydzenia życiem. Do czucia się samotnie dochodzi dopiero wtedy, kiedy wszystkie wymienione w wierszu rzeczy zostaną „spełnione” i zdajesz sobie sprawę, że otaczają cię ludzie, ale nikt z nich nie jest tam dla ciebie. Nikomu nie możesz już nic powiedzieć, codziennie zakładasz na siebie maskę szczęśliwego i pełnego życia człowieka, a w środku jesteś coraz bardziej apatyczny. Kiedy jednak powiesz komuś, co dzieje się w twoim życiu, ta osoba nie przejmie się tym i powie ci, że są poważniejsze problemy na tym świecie. To właśnie dla mnie oznacza czucie się samotnie: kiedy nie masz już nadziei na to, że komukolwiek na tobie zależy.


Fot. J. Główka

niedziela, 1 grudnia 2019

Dawid Wypler: "Pusta Muszla" [WIECZÓR POEZJI]


Fot. J. Łubik z LSP



Gdzieś tam czai się skarb. Coś, co każdy z nas chcę posiąść na tu i teraz. Zasada: znalezione niekradzione, nie obowiązuje w tym przypadku. Bo znaleźć, to znaczy wziąć za darmo, podnieść z ulicy tak po prostu, by dłużej nie leżało. Tu jednak trzeba zapłacić (za darmo umarło, na szczęście). Trzeba dać od siebie co nieco. Wiem, że to już trudniejsza część zadania. Bo znaleźć coś łatwo, ale zostawić komuś  już zdecydowanie trudniej…
A co gdy ktoś złamie zasady? Zabierze i nic nie zostawi? To niemożliwe, bo zawsze coś po sobie pozostawiamy. Chociażby rozpacz, ból, nieprzyjemne wspomnienie czy coś, do czego nie chcę się wracać.    


Fot. J. Łubik z LSP
    
 
Dawid Wypler

Pusta Muszla

Twoje widmo wciąż
Widnieje w mojej głowie
Bez przerwy
W pamięci mej tkwisz 
Jak czarny cień 
Na duszy mojej.
Dziś moje serce
Wpadło w ciemny dół
I zabrakło sił
Aby wyjść 
Na świat...
Ty jednak
Nie ratujesz mnie.
Popychasz w dół
Pogardą swoją
I obojętnością
Choć kiedyś przysięgałaś
Że kochasz mnie
Nad życie.
Obiecywałaś mi
Że będziesz mnie kochać
Nawet gdy los
Nas rozdzieli...
A teraz 
Mijasz mnie
Bez słowa
Obrzucasz mnie tylko
Szyderczym spojrzeniem
Przechodzisz obojętna
Bo nie znaczę dla Ciebie
Już nic...
I choć ból mnie zabija
Usunę się w mrok
Bo wiem
Że nie kochasz mnie już
Że są lepsi ode mnie
Jestem jak pusta muszla
Z której wyjął perłę ktoś...
Potem odrzucił
Pustą skorupę 
Bo bez wartości
Podeptał nogami.
Moją perłę odebrano mi 
Już dawno...
Zostałem sam
Wdeptany w ziemię.
Siedzę jak
Samotny pies
I każdy mnie
Kopniakiem odgania 
Nie chce
Bym szedł z nim
Przez życie...
Tylko czasami
Fałszywy przyjaciel 
Pozwala mi iść z sobą
Przez chwilę
By nagle zaskoczyć
Ciosem w plecy...
Nikomu już teraz nie ufam
Choć chcę
Nikogo kochać nie mogę
Wszystkim pokazuję kły 
Tak. Ja też krzywdzić potrafię...

Czy mam więc zostać
Sam na świecie
Tak pusty 
Jak wzgardzona muszla?
Bo choć odeszłaś
Nie czuję gniewu...
Choć raz już wzgardzony
Kocham...
Paradoks
Ja, do miłości niezdolny...
Na świecie jeszcze
Zdarzają się cuda...


Z Dawidem Wyplerem, uczniem klasy I Diecezjalnego Liceum Ogólnokształcącego,
autorem wiersza „Pusta Muszla” rozmawia Joanna Brzenczka.


Co zainspirowało Cię do napisania tego wiersza?
Jak można wywnioskować z treści tego utworu, powstał on po rozstaniu z dziewczyną, co na pewno nie było przyjemnym doświadczeniem. Do tego doszła potrzeba wyrażenia swoich negatywnych uczuć, które zbierały się we mnie pod wpływem braku akceptacji ze strony rówieśników. Zawsze uważałem, iż wyrażanie ich w artystyczny sposób jest lepsze niż zamartwianie się czy załamywanie. Najprościej rzecz ujmując, chciałem podzielić się z innymi nie tylko swoim talentem, ale także trudnymi odczuciami. 


Jakie emocje Tobą kierowały?
To jasne, że nie wszystkie uczucia da się opisać i wytłumaczyć, lecz postaram się przedstawić kilka z nich. Wśród emocji, które mną kierowały, na pewno można wyszczególnić smutek, żal, tęsknotę, a nawet zwątpienie w istnienie przyjaźni czy miłości. Da się jednak też zauważyć, że nieśmiało oczekuję, że życie jeszcze się ułoży, że nie wszystko jest tak złe. Można dostrzec też w wierszu nadzieję, że jednak spotkam na swojej drodze kogoś niezwykłego, kto mnie pozna, zaakceptuje i pokocha. 

Dlaczego spośród wszystkich rzeczy „pustych” wybrałeś właśnie muszle?
Wspomniane w wierszu perły znajdują się właśnie w muszlach. Kiedy człowiek wyławia z wody muszlę, najczęściej naprędce wyjmuje z niej perłę i zabiera ze sobą. Ma już cenny przedmiot, więc na co potrzebna mu skorupa, która żadnej ceny nie ma? Odrzuca ją, a czasem nawet nadepnie i pokruszy dla zwykłej satysfakcji bądź odruchowo. Tak samo jest zazwyczaj ze mną. Każdy, gdy otrzyma to, na czym mu zależało, opuszcza mnie. Czasami nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co ja odczuwam... A czasem doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Kolejne podobieństwo można odnaleźć w tym, że kiedy ktoś bierze perłę z muszli, nie oddaje nic w zamian. Tak samo ja, choć potrafię dać innym wiele, sam niewiele od nich otrzymuję.

 
Fot. J. Główka z LSP