środa, 13 lutego 2019

Walentynkowy wybuh [WIERSZ]




Zadużenie czyli wybuh w jenzykowym labolatorium miłości

zdycham do Ciebie – szczelam w Ciebie zwrokiem
skakam  z radości spadam głowom w dół
chciałbym abyś była nade mną pode mną
przede mną zade mną – serce pęka wpuł

cały wiat świruje a kłyśli się mębią
a ty gujesz żumę i nie mówisz nic
oszcza Twoich spojrzeń serce moje szczępią
zapytam na forum jak i gdzie mam rzyć

Ty – kochać nie umisz – ja Ci już nie wieżę –
a w każdym mąć razie nie rozumisz nic
Oziembła Klórewno –  we mnie dżemie zwieżę
a Twoje uczócia to chejt fejk i pic

dla Ciebie charuję – w łykent walę tynki
a Ty wciąsz powtażasz  że piniąc to nic
więc piszę na lusczsze resztkom Twojej szminki –
 Dórna Polonistko! Zaczyna mnie mglić!


                                                                              Jacek Molęda

Victoria Malcharek: Szukam swego kierunku [WYWIAD]



Victoria Malcharek chodzi do drugiej klasy Liceum Plastycznego. Wyróżniona została w konkursie „Portret 2018”. Po otwarciu nowego studia fotograficznego poprosiliśmy ją o kilka zdań dla „Ad operam!”


Podwórze na Zamku Piastowskim w Raciborzu.

„Ad operam!”:  Kto jest na wyróżnionych zdjęciach z konkursu?
Victoria:  Koleżanka z klasy. Zdjęcia robiłam we wrześniu ubiegłego roku.


 Letni pejzaż zrobiony podczas wakacji z rodzicami w Alpach.

Specjalizujesz się w portretach?
Nie. Zostałam zainspirowana zajęciami  na temat portretu w szkole. A gdy pojawił się konkurs, pomyślałam, że spróbuję. W pierwszej klasie fotografowałam architekturę i  krajobraz. Dopiero szukam swego kierunku w fotografii.


Owieczka sfotografowana podczas wrześniowej wycieczki szkolnej w Brennej.

Jak przyjęłaś bardzo pochlebne recenzje Twoich prac ze strony zawodowców?
Najpierw chcieli obejrzeć inne moje zdjęcia, więc posłałam ich jeszcze osiem. Dopiero potem otrzymałam recenzje. Bardzo ucieszyłam się, poczułam dodatkową motywację.


Jedno z pierwszych zdjęć na zajęciach z fotografii w pierwszej klasie. Kamienica z podwórka niedaleko szkoły.

Jak oceniasz nowe studio?
Jest świetne. Jest tam bardzo dobre, naturalne światło. Przyda się teraz, kiedy pracuję z zespołem nad zdjęciami inspirowanymi  malarstwem Veermera.


Portret mojej siostry.

Pamiętasz swój pierwszy aparat fotograficzny?
Jasne. To był CASIO. Dostałam go w podstawówce od wujka. No cóż, pożyczyłam go siostrze J. Dziś już nie działa. Teraz robię zdjęcia Nikonem D5300 z dwoma obiektywami: z zoomem 18/105 i 50 bez zoomu.


Żyrandol sfotografowany na zamku Piastowskim w Raciborzu.

Opowiedz nam o kulisach powstania Twoich najlepszych zdjęć.
Przy fotografowaniu bardzo staram się robić dobre, ciekawe kadry. Zwracam uwagę bardzo na to, czy obiekt lub osoba fotografowana dobrze na zdjęciu wygląda. Jednak często najlepsze ujęcia zdarzają się w wyjątkowej chwili, która już nigdy się nie powtórzy i której nie można zaplanować.



Odbicie witraża w Kościele św. Jakuba.



poniedziałek, 11 lutego 2019

Adam Rokosz News [WERNISAŻ]



Od 4 lutego 2019, tj. od wernisażu w Galerii GAWRA (zlokalizowanej w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Raciborzu przy ul. Kasprowicza 12), oglądać można wystawę fotografii dominikanina ADAMA ROKOSZA. Na wystawie znalazły się  m. in. zdjęcia z projektu „Wcielenie”, ciekawe zdjęcia osobiste, w tym autoportrety. Tytułowe zdjęcie „News”  otwierało „2018 Dominican Month  for Peace”. Wystawa czynna do 22 marca 2019 roku.

Autor wystawy zatytułowanej „NEWS” jest raciborzaninem, absolwentem I LO, współzałożycielem Studenckiego Koła Naukowego Fotografii Artystycznej FOTON przy raciborskim PWSZ.
Studiował muzykologię i informatykę na Uniwersytecie w Regensburgu. Obecnie studiuje na Wydziale Teologii Katolickiej w Wiedniu. Jest laureatem konkursów, przeglądów oraz konfrontacji fotograficznych w Warszawie, Białymstoku, Katowicach, Rybniku, Kluczborku, Opolu, a także w Tokyo. Adam Rokosz brał udział w międzynarodowych warsztatach, plenerach i festiwalach fotograficznych , Niemczech, Austrii, Czechach, Polsce, we Włoszech i na Cyprze.












Zdjęcia z wernisażu autorstwa Emilii Krawczyńskiej (Liceum Plastyczne)


czwartek, 7 lutego 2019

sobota, 22 grudnia 2018

One są już w gazecie [FOTOGRAFIA]


W IV Konkursie Dziennikarsko-Fotograficznym "Jestem w gazecie" organizowanym przez Fundację Klub KONTRA z Bytomia świetnie wypadły uczennice Liceum Plastycznego.
Za swoje fotografie zdobyły następujące laury:

Marta Migacz - I nagroda
Dorota Maciaszek - wyróżnienie
Oliwia Szymkiewicz - tytuł laureata
Zuzia Walesiewicz - publikacja fotografii

Dziewczętami opiekowała się od strony merytorycznej dr Gabriela Habrom-Rokosz.



Wszystkie nagrodzone prace ukazały się w specjalnej publikacji pokonkursowej, którą zobaczyć możecie tutaj.

SERDECZNIE GRATULUJEMY!

Na zdjęciach laureatki konkursu z dyrekcją ZSO Nr 1, fot. G. Habrom-Rokosz

W tym naszym Kasprowiczu [RARYTAS]


Właśnie ukazał się PIERWSZY I JEDYNY tom poezji, którego bohaterem jest…  nasza szkoła!  To jest prawdziwy literacki rarytas! Niewiele szkół w Polsce spotkał taki zaszczyt, by trafić do historii polskiej liryki. Autorem zbioru pt. W tym naszym Kasprowiczu jest Antoni Śliwa, absolwent I LO w Raciborzu z roku 1953.



Gorąco wszystkim polecamy lekturę tego tomiku wierszy. To tak jakby wejść w progi dawnego Kasprowicza cudownym, poetyckim wejściem!
W przedmowie do zbioru wierszy Poeta przejmująco napisał o swoim związku ze szkołą:
Jakby zgrzebnym, ale dość mocnym powrozem przywiązało mnie do Liceum Jana Kasprowicza w śląskim mieście, któremu wojna popaliła domy.

W posłowiu natomiast dr Janusz Nowak (także absolwent I LO, przez 4 dekady nauczyciel, a przez 7 lat dyrektor tej placówki) napisał między innymi:
Niezwykle bogate uniwersum raciborskie przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku – z legendarnymi nauczycielami (wielokrotnie przywoływanymi w utworach Antoniego Śliwy), paniami kucharkami z internatu przy Leczniczej, ks. Hajdą z Fary, koleżankami i kolegami, z budynkami, parkami i skwerami, z Odrą i Psiną – objawia się osobie mówiącej (a dzięki niej – czytelnikom) trochę podobnie jak Combray, „wypływające” z zapachu i smaku ciasteczka zamoczonego w herbacie lipowej. Tego świata już nie ma, a jednak … jest. Jakże intensywnie jest.

Tomik poezji Antoniego Śliwy wydało Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół I LO w Raciborzu. Dostępny w bibliotece szkolnej.

Na kilka tygodni przed studniówką 2019 proponujemy wiersz Antoniego Śliwy pt. Komers*
(*komers – dawniej: bankiet połączony z zabawą taneczną na zakończenie szkoły średniej).





Antoni Śliwa Komers

Prawie przeistoczony
z ucznia popychadła:
zamknij drzwi, zetrzyj tablicę
przynieś dziennik
z sali nauczycielskiej
tylko nie poprawiaj
siadaj, nie garb się
idź do tablicy
rozwiąż zadanie domowe
kwadratowe równanie
ma dwa pierwiastki
a gdzie ten drugi
zgubiłeś pewnie
w drodze do szkoły
            Mieli wtedy zdrowy humor
nauczyciele a koleżanki
same cuda pełnia natury
bez szminki tuszu lakierów
z ukrytymi pępkami
ile to trzeba było
zaliczyć randek
aby ci taka pępek pokazała
            Komers…
jak szlachcic na zagrodzie
uczeń obok belfra
bez tremy koleżanki zrobione
na boginie muzyka
klarnet trąbka perkusja
na pianinie poważny brzdąka
kanapki na stole
wino z krajowego sadu
nawet dyrektor wypluł drut
i nie jest sztywny
i czadu i czadu
ale wtedy to się skromniej
nazywało
kończyło się zawsze
za wcześnie jaki i dziś
i już po…
tercjan podniósł
się ociężale z pękiem kluczy
(też dostał wina łyk)
no i już po szkole
już za plecami aula
kusi aby się obejrzeć
na te lata
jak się wlokły pomału
a dziś wieczór
jak strzał z procy
dziewczynę pod pachę
i choćby na pocałunek
przy doglądzie belfrów
a co dopiero w zaciszu
pożegnanie smętne
spojrzenie w oczy
zawsze jedyne zawsze
ostatnie nie da się
drugi raz
do tej samej rzeki wskoczyć






Zjawa z Darkmoon [OPOWIADANIE]


Aurelia Starok z I B pisze opowiadania dla przyjemności. 
Namówiliśmy ją na zaprezentowanie próbki jej literackich możliwości.
Sądzimy, że opowiadanie Zjawa z Darkmoon powinna spodobać się tym, którzy wierzą, że w oswojonym i zwyczajnym miejscu dzieją się często rzeczy niesamowite, choć nie wszyscy to widzą, oraz tym, którzy wrażliwi są na problemy wykluczenia i nietolerancji.


Na zdjęciu autorka tekstu.



Zjawa z Darkmoon

Silny wiatr uderzał w okna, przykuwając uwagę uczniów, którzy machinalnie odwracali głowę w tamtą stronę. Sam również spojrzałem w brudną szybę: nic ciekawego, stare drzewa, poniszczone i zaniedbane chodniki, a do tego okropny i silny wiatr. Cóż, pogoda, jak widać, bez zmian. Leniwie odwróciłem wzrok od przygnębiającego widoku za oknem i spojrzałem na czwartą ławkę po lewej. Siedziała tam ona. Jej chorobliwie blade ręce sunęły po kartce i zapisywały to, co widniało na tablicy. Mimo iż jej nie znałem za dobrze, uważałem ją za trochę dziwną. Nigdy się nie odzywała. Zawsze cicha, pozbawiona życia, jakby przed czymś uciekała. Gdybym miał ją opisać, to nie wiem, czy bym potrafił. Nie wiedziałem, jak wygląda poza tym, że nosiła kaptur na głowie i długie spodnie. Wyglądała jak zjawa. Nawet nauczyciele jej nie dostrzegali. Zdarzało się, że gdy pytałem o nią, mało kto wiedział, o kim mówię, albo odpowiadał: ktoś taki w ogóle jest u nas w klasie? Gdy mijałem ją  na korytarzach szkolnych, biło od niej nieprzyjemnym zimnem. Zjawa - to określenie pasowało do niej – byt, który jest i jednocześnie go nie ma.  Z drugiej strony, w ogóle mało wiedziałem o ludziach otaczających mnie, nie lubiłem kontaktów z innymi, byłem typem obserwatora. Choć…, nieważne, ilekroć obserwowałem dziewczynę z czwartej ławki, to i tak nigdy nie potrafiłem jej dokładnie opisać.... zawsze czułem tylko ten nieprzyjemny chłód...
Na szkolnych korytarzach rozbrzmiał ostatni tego dnia dzwonek. Uczniowie powolnym krokiem szli w kierunku swych domów. Nikt się nie śmiał, słychać było tylko spokojne, stłumione rozmowy i nic więcej. Dodatkowo jeszcze wszystko zagłuszał silny wiatr i niepokojące zimno. Rozglądałem się na różne strony, gdy mój wzrok natrafił na dziewczynę z czwartej ławki. Stawiała powolne i ostrożne kroki, jakby się czegoś obawiała. Kierowała się w stronę lasu, którego nazwa, Darkmoon, nie wiadomo skąd się wzięła. Odkąd pamiętam, to miejsce wydawało mi się naznaczone jakąś długą i mroczną historią. Dziewczyna zniknęła za gęstą kurtyną drzew, więc bez namysłu ruszyłem za nią. Kroki stawiałem powoli, aby dziewczyna nie usłyszała mnie i nie uciekła. Dlaczego za tobą podążam? Co to za siła, która pcha mnie ku tobie? Jakie tajemnice skrywasz? Powiesz mi? – pytania lekko majaczyły mojej głowie. Gdy poczułem to zimno, wydało mi się jakby próbowało ono wedrzeć się w mój umysł i zbadać każdy jego fragment. Uczucie, jakie mnie  ogarnęło, było przerażające. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, ręce zaczęły się pocić, oddech stał się płytki. Czy to możliwe, że poczułem niepokój, strach? – pytałem siebie lekko spanikowany. Coś próbowało odciągnąć mnie od działania, sparaliżować! Zatrzymałem się więc, uniosłem wzrok i zamarłem. Niecałe dwa metry przede mną stała Zjawa. Ale, ale!… kiedy się zorientowała, że za nią podążam?! Stanąłem jak wryty, nie potrafiłem się poruszyć, czułem się ociężały i zmęczony. Na chwilę zamknąłem powieki, a gdy je otworzyłem, czułem jakby uleciało ze mnie życie. Jakim cudem ta dziewczyna tak szybko znalazła się przede mną? Czy tak długo miałem zamknięte oczy? Może to coś innego? – kolejne pytania mnożyły się i gęstniały bez wysiłku.
Nagle intensywne spojrzenie dziewczyny przeszyło moją duszę. Chciałem uciec jak najdalej. Jednak coś mnie powstrzymywało. Zrobiłem mały krok w tył. Dziewczyna lekko przechyliła głowę, po czym uniosła lewą dłoń i zsunęła kaptur z głowy. Gdy ukazało mi się oblicze dziewczyny, zamarłem. Długie białe włosy, blada skóra, chude ciało, sine usta i przede wszystkim puste, pozbawione życia szare oczy. Wpatrywałem się w nią osłupiały. Nie wiedziałem, co mam w tym momencie zrobić. Zastygłem, a każdy centymetr mojego ciała drżał z nieprzyjemnego zimna. To nie jest człowiek ani demon, więc czym ona jest? Mój umysł stał się pusty. To samo dziwne uczucie, jakie poznałem, odkąd wszedłem do lasu, próbowało wedrzeć się do mej głowy. Nie opierałem się, poddałem się. Upadłem. Czułem, że moje ciało jest sparaliżowane. Leżałem. Słowa ugrzęzły mi w gardle, nie mogłem nic z siebie wydobyć. Dlaczego? Co się dzieje z moim ciałem? Co się dzieje ze mną? Jedyny ruch, jaki udało mi się zrobić, to było spojrzenie na dziewczynę, która nie spuszczała ze mnie wzroku. Następnie pochyliła się i ręką dotknęła mojego policzka. Zimno znowu przeszyło mnie na wylot. Czułem, jak wszystkie siły witalne mnie opuszczają. Chciałem zasnąć, poddać się, ale powstrzymał mnie cichy i delikatny głos dziewczyny.
- Nie powinieneś mnie dostrzegać, nie powinieneś móc mnie dostrzegać! Więc dlaczego, gdy dla innych nie istnieję, ty mnie widzisz? Obserwujesz mnie, próbujesz nawet zbierać informacje, lecz to przecież na nic. Jesteś obserwatorem, prawda, dostrzegasz więcej od innych. Widzisz byty błąkające się po świecie. Pomagasz im, nie będąc tego świadom. Mnie też pomogłeś. Wyjawię ci więc mój sekret: od dawna chciałam być zauważoną. Jednak nie było mi to dane. Istnieję od setek lat i nigdy nikt mnie nie ujrzał. To miasto było ślepe, jest i będzie ślepe. Nie ma już dla niego ratunku! Nawet ten las, Darkmoon, moje więzienie, przestaje mieć znaczenie. Dziękuję, że mnie dostrzegłeś, jestem ci wdzięczna … za wszystko....  . Jesteś moim wybawcą, jesteś wybawcą wszystkich...
Rozpłynęła się w mroku lasu Darkmoon. Powoli wstałem. Chłód i paraliż zniknęły, zanim jeszcze wyszedłem z lasu. Bez przerwy widziałem przed sobą szare, puste oczy. Gdy znalazłem się na ulicy, kilka osób lękliwie spojrzało na mnie, zatrzymało się, by po chwili ruszyć dalej. Uniosłem głowę i spojrzałem w niebo. Silny wiatr nie ustępował, nade mną wisiał jedynie mały, biały obłok, a do moich uszu dobiegał cichy, dziewczęcy głos:

….wybawca...

... wybawca....

...wybawca...

Sfotografować emocje [PORTRET]


Zdjęcia portretowe Victorii Malcharek z  II klasy Liceum Plastycznego zostały zauważone i docenione przez Jury prestiżowego, międzynarodowego konkursu fotograficznego PORTRET 2018.
W konkursie wzięło udział 8346 (!) fotografików z całej Polski i z zagranicy, w tym wielu dorosłych, zaawansowanych w swym fachu. Victoria otrzymała wyróżnienie i zakwalifikowała się do finału konkursu.

W recenzji, jaką otrzymała Victoria od Jury, czytamy między innymi:


"Widzimy, że jest Pani na początku swojej drogi rozwoju w fotografii, niemniej podobają nam się Pani prace. "




" Dobrze wykorzystuje Pani światło – faktury materiałów i skóry (oraz jej jednolity koloryt) wyglądają naturalnie. "




" Znów świadomie uwiecznia Pani emocje, jest tu jakieś przesłanie – uciekające od obiektywu spojrzenie portretowanej osoby woła o uwagę. Dużo tu szczegółowości, dbałości o faktury podkreślające delikatność, naturalność i emocjonalność ujęcia. "




" Ma Pani talent i warto o niego zadbać bez względu na to, czy myśli Pani o fotografii jak o hobby, czy pracy komercyjnej, czy marzy się Pani współpraca z galeriami — to wszystko kwestia czasu i włożenia odpowiedniej pracy. Jest potencjał — warto to rozwijać dla siebie, dla własnego samopoczucia i rozwoju! "





W nagrodę organizatorzy pokryją połowę kosztów kilkudniowych specjalistycznych warsztatów fotograficznych, które odbędą się w lutym, w Warszawie.
Opiekunem zawodowym Victorii była dr Gabriela Habrom-Rokosz.
GRATULUJEMY SUKCESU!
TRZYMAMY KCIUKI ZA KOLEJNY!